Artykuły
Centralny BASEN Artystyczny przy ul. Konopnickiej 6 ma ten sam adres co Studio Buffo – prywatny teatr prowadzony przez Janusza Józefowicza i Janusza Stokłosę. Wejście do Buffo jest od ulicy, do Basenu od strony parkingu. Dzieli je 30 metrów. Ten dystans to nie tylko minuta spaceru, ale też symbol całkowicie odmiennych pomysłów na biznes i podejścia do kultury.
W teatrze muzycznym znajdziemy wodewilowe przeboje i piosenki-wspomnienia z przeszłości, musicale i aktorskie recitale gwiazd. Czyli wszystko to, co dobrze się sprzedaje, podoba się widzom i jest uniwersalną rozrywką. W Basenie (dawniej funkcjonującym pod nazwą Centrum Artystyczne Montownia) program jest inny: klasyczny teatr, koncerty, taniec współczesny, offowe projekty artystyczne. Jego autorem jest Piotr Duda, który chce spełnić swoje marzenie i stworzyć największą w Warszawie prywatną instytucję kultury, realizującą zadania pożytku publicznego.
Zakażenie wirusem
Pochodzi z małej wsi koło Szczebrzeszyna, pod Zamościem, gdzie nie było oczywiście żadnego teatru ani możliwości jego stworzenia. To była wieś industrialna – zbudowano w niej wielki zakład produkujący margarynę, w którym stworzono dużą świetlicę ze sceną. I tu raz w roku przyjeżdżały gwiazdy estrady. Zobaczyć na żywo Bogdana Łazukę to było święto dla wszystkich mieszkańców.
– Przyznam uczciwie, że w czasie gdy tam mieszkałem, chciałem być księdzem – wspomina Piotr Duda. – W wieku, w którym podejmuje się najważniejsze życiowe wybory, myślałem o tym bardzo poważnie. Ale wtedy na Tygodnie Kultury Chrześcijańskiej do mojej parafii przyjechała Maja Komorowska. Siedziałem i patrzyłem, jak recytuje wiersze. Niezwykła była dla mnie nie tyle sama gra Komorowskiej, co jej siła oddziaływania na ludzi. Zrozumiałem, że to jest droga dla mnie.
Trzykrotnie zdawał do szkoły aktorskiej w Warszawie. Uczył się w niej przez rok. Później studiował teatrologię. Sześć kolejnych lat spędził w Szwecji. Tam zobaczył, jak ważna jest polityka kulturalna silnie wspomagająca rodzimych artystów i zaczął myśleć o zostaniu producentem teatralnym. Wrócił do Polski z gotowymi pomysłami. Wykorzystując wiedzę zdobytą na kursach w Szwecji, organizował od podstaw agencję reklamową. Pracował w niej trzy lata.
Tam w 2000 roku znalazł go Rafał Rutkowski z warszawskiego teatru Montownia. Spytał, czy nie mogliby zacząć wspólnie pracować. W tym czasie jego zespół tworzył swoją pierwszą produkcję „Trans-Atlantyk” i potrzebował producenta. Piotr Duda przyjął propozycję.
Przede wszystkim teatr
– W 2005 roku chcieliśmy wystawić spektakl „Peer Gynt” – mówi szef Basenu. – Agnieszka Glińska miała plan, by zrealizować go w jakimś nietypowym miejscu lub przestrzeni. W każdym razie nie na scenie. Zacząłem więc szukać odpowiedniego miejsca i wtedy ktoś mi powiedział, że jest w Warszawie basen. Stoi pusty, zaniedbany i nikt nie wie, co z nim zrobić. Był co prawda jeden zainteresowany, który chciał na Konopnickiej zrobić kolejną dyskotekę, ale ostatecznie się wycofał.
Przestrzenie w budynku Związku Harcerstwa Polskiego wydawały się Dudzie ciekawe – były zniszczone, ale wyglądały obiecująco. Nie bez znaczenia była też lokalizacja – tuż przy placu Trzech Krzyży.
– Zamachnęliśmy się na to – mówi Duda. – Ale od początku i aktorzy Montowni (Rafał Rutkowski, Adam Krawczuk, Marcin Perchuć, Maciej Wierzbicki), i ja intuicyjnie czuliśmy, że nie możemy powołać do życia tylko sceny teatralnej.
Dlatego od początku to miejsce określali jako Montownia, pomijając słowo teatr. – Lansowaliśmy przestrzeń, mówiąc, że będą tu realizowane też projekty z innych dziedzin sztuki. Tak powstała idea Centrum Artystycznego – mówi Duda.
Teatr Montownia zyskał swoje miejsce, siedzibę – nie mógł stracić okazji, by pokazywać swoje spektakle. Marzec i kwiecień 2006 roku były w pełni zapełnione jego sztukami. Później pojawił się projekt „Szansa na debiut”, Letnia Scena Muzyczna itd. Centrum Artystyczne zaczęło się rozrastać.
Piętro po siatkarzach
Powiększyła się także przestrzeń zajmowana przez teatr Montownia. Stało się to właściwie przypadkiem. – Pewnego dnia przyszliśmy do Centrum na próbę teatru i... nie mogliśmy jej realizować. Nad nami w sali gimnastycznej siatkarze mieli trening – wspomina Duda. – Hałas biegania, uderzania piłką o ściany był nie do wytrzymania.
Powstało pytanie: kto przetrwa – Montownia czy siatkarze? To była trudna decyzja – wynająć piętro i zrobić tam kolejną salę albo zrezygnować w ogóle z wynajmu. Artyści zdecydowali się podjąć ryzyko. Ale wraz z nowym piętrem przyszło ogromne zobowiązanie finansowe.
– Jesteśmy prywatną instytucją kultury i wynajmujemy przestrzeń za stawki komercyjne, bez żadnych zniżek – mówi Duda. Niezrażony kosztami zapowiada, że ma kolejne plany. W miejscu otwartym na teatr, performance, muzykę i projekty warsztatowe chce stworzyć centrum tańca współczesnego.
Nowa droga po rozstaniu
Realizacja pomysłu budowy od podstaw zarabiającej na siebie prywatnej instytucji kultury okazała się wyczerpująca.
– To praca 24 godziny na dobę. Rozumiem, że dla ludzi sztuki, ludzi teatru, którzy spełniają się poprzez tworzenie i występy, wybór między robieniem sztuki a jej promocją połączoną z biznesem jest trudny – mówi Duda. – Dlatego nasze drogi z teatrem Montownia się rozeszły.
Ludzie nie wiedzą jak się reklamować i promować – z takim założeniem zaczynałem swoją pracę. To, co w Szwecji jest oczywiste w Polsce okazało się nowością
Aktorzy pod koniec 2007 r. napisali oficjalne wyjaśnienie: „Tworzenie instytucji kulturalnej, która ma pomieścić teatr, taniec, muzykę, edukację oraz inne komercyjne wydarzenia. było dla teatru Montownia zbyt trudnym wyzwaniem. (...) Nie chcemy i nie potrafimy być administratorami instytucji kulturalnej. (...) Jednocześnie teatr Montownia nie chce brać na siebie sukcesów innych twórców działających w Centrum Artystycznym, do których Montownia w żaden sposób się nie przyczyniła”.
Montownia została ponownie bez siedziby, a jej aktorzy szukają nowych możliwości. Czy je znajdą – zobaczymy.
Tymczasem w życiu i pracy Piotra Dudy zaczął się nowy etap. Powstał Centralny Basen Artystyczny, miejsce tętniące życiem, skupiające przy sobie coraz to nowych artystów. Basen staje się modny. Wypada tu grać i wypada tu bywać.
Źródło : Życie Warszawy
________________________________________________________________________Centralny BASEN Artystyczny
w miejsce Centrum Artystycznego Montownia
Genius loci tego gmachu, który przez lata przyciągał ludzi twórczych, zbuntowanych, pragnących zmieniać swój czas - zobowiązuje nie tylko do kontynuacji, ale także do aktywnego poszukiwania nowych obszarów dla wyzwań artystycznych, integracji wszystkich „wiecznie poszukujących” .
To miejsce dla spektakli teatralnych zespołów z całej Polski, koncertów, wernisaży, festiwali multimedialnych, sceny tańca, warsztatów dla młodzieży i kameralnych spotkań z twórcami w klubokawiarni „Naparstek”. To szansa dla młodych, nawet amatorskich zespołów zaistnienia w rzeczywistości kulturalnej Warszawy, to również możliwość przypomnienia tradycji polskiej i światowej sztuki, w miejscu które istnieje już od 1934 roku.
Po dwóch latach działalności stało się jasne, że to już nie tylko teatr, chociaż już w tej chwili istnieją dwie sale teatralne - to przestrzeń, którą można indywidualnie dostosować do charakteru każdego przedsięwzięcia – o czym zapewnia dyrektor BASENU, Piotr Duda.
Oficjalne ogłoszenie i „chrzest” połączony z nadaniem nowej nazwy odbędzie się 2 lutego 2008, podczas premiery prasowej koncertu z cyklu „Śpiewając jazz”, z udziałem Carmen Moreno i Anny Serafińskiej, które po raz pierwszy wystąpią razem. I nie jest to przypadek! Wszak właśnie w tym miejscu mieszkał przez dziewięć lat - miłośnik i wspaniały popularyzator jazzu – Leopold Tyrmand.
Więcej informacji: m.byrska@basen.art.pl


